Moje plany na czerwiec były wyjątkowo ambitne. Chciałem opublikować dwa teksty o dualizmie zdrowia psychicznego oraz zakończyć miesiąc listą z poleceniami najciekawszych filmów, gier, książek, czy muzyki. Oprócz tego postawiłem sobie górnolotny cel, aby przeczytać w czerwcu dwie książki. Phi, łatwizna, powiecie! Ale magicznie nastał czerwiec. W momencie, w którym to piszę jest 23 czerwca, a ja dopiero siadam do pisania wstępu do pierwszego tekstu. Chciałbym napisać, że nie winię siebie za ten stan (w imię filozofii „bądź dla siebie miły”), ale prawda jest taka, że żyłem w poczuciu winy dość długo.

Ludzie z ADHD mają w zwyczaju rozmawiać o dwóch trybach mózgu w kontekście skupienia uwagi: brak-koncentracji oraz hiper-koncentracja (tak, ten drugi to naukowy termin). Chciałbym więc własnymi słowami opowiedzieć jak te tryby działają w mojej głowie. Miejcie jednak proszę na uwadze, że są to moje osobiste przeżycia i mogą się one różnić od doświadczeń innych osób z ADHD. Dlatego wybaczcie mi proszę, wszyscy ADHDowcy!

Na początku porozmawiajmy o pojęciach skupienia uwagi oraz koncentracji. W jakimś momencie świat uwierzył, że ludzie z ADHD nie posiadają umiejętności skupienia uwagi w ogóle. Na niczym. Nigdy. Prawda jest taka, że potrafimy się skupić całkiem dobrze, mamy jednak problemy z regulacją tej uwagi. Dlatego też duża ilość psychologów, psychiatrów oraz ludzi z ADHD postuluje zmianę terminu ADHD na coś bardziej reprezentatywnego (oczywiście mowa tutaj o terminie w języku angielskim). ADHD nie jest brakiem umiejętności koncentracji, to nieumiejętność sterowania koncentracją. W skrócie – ciężko nam wymusić na naszych mózgach, by koncentrowały się na tym, na czym chcemy.

By pokazać to na przykładzie, wyobraź sobie puste biurko: to centrum dowodzenia naszego mózgu. W ciągu dnia, Twój umysł wymyśla wszystkie zadania i czynności, które musisz wykonać i zapisuje je na karteczkach samoprzylepnych. Używa różnych kolorów, aby wyróżnić kategorię zadania. Czerwone karteczki to zadania związane z pracą, żółte to obowiązki domowe, zielone to relaks, a niebieskie to potrzeby fizjologiczne (jedzenie, woda, siku). W ciągu tego całego planowania, rozum układa wszystkie notatki w piękne i równe kolumny, aby łatwiej było do nich wracać i podejmować odpowiednie kroki na czas. Jeżeli powinieneś zjeść obiad o 14:00, a masz do ugotowania makaron, Twój mózg zacznie Ci podpowiadać o 13:30, że już najwyższy czas zacząć przygotowywać posiłek. Całkiem proste, prawda?

Ładnie i przyjemnie.

Mózg z ADHD będzie używał tego samego biurka, tych samym samoprzylepnych karteczek i długopisów, ale już po pięciu minutach zapomni, co oznaczają poszczególne kolory. A ponieważ bardzo mu zależy, byś jednak funkcjonował jak trzeba, zaczyna pokazywać Ci losowe karteczki z nadzieją, że wreszcie trafi w sedno, robiąc przy okazji wielki bałagan po środku biurka i wrzucając wszystkie karteczki na jedną kupę. Rezultat? Kompletna dezorientacja. Wszystkie karteczki są tak samo ważne i mają zostać wykonane w tym samym momencie. W moim przypadku zazwyczaj kończy się to sytuacją, że na nodze mam jedną skarpetkę, paznokcie obcięte tylko na jednej dłoni, bałagan w kuchni i przypalający się czajnik. Oraz biegnę do drzwi ze szczoteczką do zębów w buzi, tylko dlatego, bo usłyszałem pukanie, które jednak okazało się stukaniem moich palców o framugę, kiedy skupiałem się na tym, co jeszcze zostało mi dzisiaj do zrobienia. Nawet pisząc ten tekst, w pewnym momencie wstałem z biurka i zacząłem robić kubek kawy, bo przez chwilę uwierzyłem, że jest to najważniejsza rzecz w tym momencie. I jeżeli wydaje się, że to nic trudnego i łatwo to kontrolować to jestem przekonany, że takie sytuacje czasami zdarzają się i Wam. Wchodząc do kuchni zapominacie, w jakim celu do niej w ogóle poszliście. To uczucie towarzyszy mi bardzo często.

Zdecydowanie nie ładnie, zdecydowanie nie przyjemnie.

Wróćmy jeszcze na chwilę do analogii z biurkiem. Kiedy rozum przechodzi przez wszystkie zadania, daje Ci sygnały, które z nich są ważne i kiedy. Dzięki temu możesz ze względną łatwością przeskakiwać z jednego zadania na kolejne. Nie twierdzę, że jest to dla Ciebie wyjątkowo banalne, zwracam jedynie uwagę, że zwykle to czynność, która w neurotypowym mózgu przychodzi dość naturalnie. Tak, pisanie wypracowania jest w tej chwili bardzo ważne, ale Twój organizm musi pić wodę, by przeżyć. A skoro chcesz pić, to znaczy, że Twój rozum dał Ci do tego sygnał (tak przy okazji, napij się teraz wody, tak dla zdrowia). Wstajesz więc od biurka, idziesz do kuchni i nalewasz szklankę wody (no idź!) i wracasz do zadania. Rozum przekłada karteczki z miejsca na miejsce, by uczynić Twoją pracę bardziej komfortową. Z drugiej strony… Mózg z ADHD *klask* nie *klask* robi *klask* tego *klask* poprawnie *klask*. Oczywiście,staram się uprościć przekaz, by temat był łatwiejszy do zrozumienia. Rozum z ADHD jest albo skoncentrowany na wszystkim dookoła (wliczając dźwięki i zapachy), albo jest skoncentrowany na jednym zadaniu. I to z taką determinacją, że zaczyna ignorować wszystkie inne zadania. Nawet jedzenie lub picie wody. To jest właśnie hiper-koncentracja. Czasami to utknięcie we własnych myślach, czasami intensywne granie w gry, czasami pisanie godzinami bez żadnej przerwy. Na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że to fenomenalna umiejętność. Szczególnie, że gdy ludzie z ADHD wpadają w ten stan, są w stanie wykonać więcej pracy w krótszym okresie czasu, niż osoba z mózgiem neurotypowym. Niestety, w rzeczywistości bardzo łatwo jest zapomnieć kiedy ostatnio coś zjadłem lub czy wypiłem choćby łyk wody w ciągu ostatnich 24 godzin. Albo ile czasu minęło od mojej ostatniej przerwy od wpatrywania się w ekran.

Był naprawdę słodki, obiecuję.

Osoby z ADHD mają nie tylko problem z kontrolą, w jakim z dwóch trybów aktualnie znajduje się ich głowa, mają również problem z poprawnym postrzeganiem czasu. Ale jest to tak ciekawy temat, że zostawię go na oddzielny, czysto filozoficzny, tekst.

*CZAS NA NAUKĘ*
Przyczyną dualizmu trybów w mózgu jest hormon, zwany dopaminą, który jest odpowiedzialny za… nie, nie przyjemność. Przez lata wydawało nam się, że tak jest, jednak z czasem nauka potwierdziła, że dopamina odpowiada za motywację. To właśnie ten hormon przynosi Ci przyjemne uczucia, gdy zawiążesz buty, posprzątasz w mieszkaniu, ogarniesz PIT i zobaczysz słodkiego wróbelka za oknem. I za wszystko inne pomiędzy. Ale przede wszystkim, daje Ci radosnego kopa za wypełnienie zadań z listy. Jednak, w uproszczeniu, mózg z ADHD ma wystarczająco dopaminy, ale jej receptory nie działają poprawnie, przez co mózg przyswaja jej za mało. I z czysto naukowych powodów – to nie jedyna rzecz, która sprawia, że ADHD jest tak wyjątkowe na tle społeczeństwa. Można mieć obniżone wartości dopaminy w organizmie i nie mieć ADHD: diagnozowanie dysfunkcji takich jak ADHD, autyzm, czy schizofrenia) jest wykorzystywane w przypadkach, kiedy już mocno wpływają na codzienne życie.
*KONIEC CZASU NA NAUKĘ*

Mam nadzieję, że znajdą się tutaj osoby z ADHD, które zgodzą się ze mną, że największym naszym wyzwaniem jest nauczenie się i wypracowanie systemów poprawiających funkcjonowanie. Systemów, które sprawią, że nasze mózgi zaczną pracować dla nas, a nie przeciwko nam. Dlatego właśnie zapisujemy się na terapię, dlatego decydujemy się brać leki.

Moje plany na publikację trzech tekstów w czerwcu – 10 czerwca, 20 czerwca oraz ostatniego dnia czerwca – niestety nie wypaliły. Zawiodłem. Jak wiele ludzi z ADHD, zawodzę dość często. W ostatnich tygodniach mój rozum nie działał dokładnie tak, jakbym tego chciał. Był przeładowany informacjami i skakał z tematu na temat. Nie mogłem się zmusić do napisania nawet jednego zdania w Wordzie. Nie będę ukrywał, że czułem się z tym tragicznie. Może przeliczyłem swoje umiejętności i obiecałem za dużo, nie tylko moim czytelnikom, ale też samemu sobie? Może jednak nie jestem w tym tak dobry, jak zawsze myślałem? To pułapka, w którą ludzie z ADHD często wpadają. Nasz pęd do udowodnienia wszystkim dookoła, że potrafimy tyle samo, a nawet więcej niż reszta, często spycha nas do absurdalnych problemów związanych z perfekcjonizmem. A sytuacje, w których „zawiedliśmy” sprawiają, że łatwo się wycofujemy, porzucamy plany, chowamy się przed światem we własnych głowach zalanych lękami i niepewnościami.

Just do it.

„Zawiodłeś” to prawdopodobnie zwrot, który w życiu słyszałem najczęściej. Nie tylko od siebie, ale również od moich bliskich.

I przez ostatnie kilka dni zacząłem patrzeć na ten miesiąc z trochę innej perspektywy. By przeanalizować co się wydarzyło, zacząłem przeglądać swój dziennik. 25 maj – potrzeba zrozumienia bezsensownego morderstwa George’a Floyda. Spędziłem całe dni na czytaniu, uczeniu się i oglądaniu materiałów związanych z ruchem #blacklivesmatter. Każdego dnia, przez prawie dwa tygodnie, spędzałem czas na czytaniu artykułów, oglądaniu materiałów wideo i uczeniu się o tym ruchu społecznym. Całe dnie upływały mi na rozmowach z przyjaciółmi i obcymi ludźmi w internecie, gdzie starałem się ich edukować i tłumaczyć im, gdy nie rozumieli frustracji ludzi z całego świata. Chciałem być jak najlepszym sprzymierzeńcem dla wszystkich, którzy zostali pokrzywdzeni. 16 czerwca – obecny prezydent Polski Andrzej Duda twierdzi w swojej mowie, że ludzie LGBTQAI+ nie są ludźmi, ale „ideologią” i „są gorsi od komunistów”. Kolejny przytłaczający cios w stronę moich przyjaciół i ich rodzin, którzy chcą zbudować swoje życie w kraju, który powinien być dla nich bezpieczną przystanią. Następne dni ponownie spędziłem na rozmowach z przyjaciółmi i nieznajomymi, tłumacząc potencjalne niebezpieczeństwa wynikające z chęci głosowania na obecnego prezydenta w nadchodzących wyborach. Zacząłem też zastanawiać się nad własnymi poglądami politycznymi i kolejne dni spędziłem edukując samego siebie o systemach, poglądach, partiach oraz o tym, jak edukować innych ludzi w przyszłości. I czytając to wszystko w moim dzienniku, nagle mnie olśniło.

Nie byłem zdekoncentrowany. Byłem skoncentrowany na czymś innym.
Nie odkładałem nic na później. Uczyłem się.
Nie pisałem bloga. Edukowałem siebie samego.
Nie marnowałem czasu. Przekazałem mój czas ludziom, którzy potrzebowali go bardziej.
Nie napisałem trzech tekstów w czerwcu, ale mogę napisać je w lipcu.
Nie byłem dla siebie miły, ale mogę zacząć teraz.

I w przeciwieństwie do Georga Floyda, ja mogę złapać głęboki oddech, pomyśleć i podzielić się swoimi myślami każdego dnia. Mój obecny stan oraz edukacja w ostatnich tygodniach uświadomiły mi trochę bardziej na jakie przeszkody natrafiają ludzie, którzy różnią się ode mnie jedynie kolorem skóry. Każdego dnia, przez całe życie.

Sprawiedliwość dla George’a Floyda! Czas postawić przed sądem oficerów odpowiedzialnych za morderstwa Breyonny Taylor oraz Elihaj McLain’a! #BLM

Aby wesprzeć ruch #BLM, podpisz petycje poniżej i przekaż datek.

Podpisz: Justice for Breonna Taylor
Podpisz: Justice for George Floyd
Podpisz: Justice for Ahmaud Arbery
Podpisz: #DefundThePolice
Wpłać: Black Lives Matter
Wpłać: The National Bail Fund Network
Wpłać: Say Her Name
Edukuj się (materiały po angielsku): Anti-racism resources for white people

ZAKOŃCZYĆ BIAŁĄ SUPREMACJĘ
WYCOFAĆ FINANSOWANIE POLICJI
BLACK LIVES MATTER 

Jacek Ambrosiewicz

Brain Fart Life

O autorze

Zostałem zdiagnozowany z ADHD oraz Autyzmem w wieku, kolejno 24 oraz 32 lat. Na dodatek przez lata "walczyłem", lub nadal "walczę", z Chroniczną Depresją, Stanami Lękowyki, Traumami z dzieciństwa i kilka więcej. Piszę o moich przemyśleniach na temat terapii, życia oraz co to dla mnie oznacza, by być lepszym człowiekiem.

Pokaż wpisy